Jarosław Kozłowski EMPATIA

Wystawa Jarosława Kozłowskiego Empatia . Znakomita. Każdy obiekt to para dopełniających się przeciwieństw. Każdy element ma swój odpowiednik „po drugiej stronie” skali. I vice versa. [mnogie/pojedyncze, sacrum/profanum, góra/dół, mit/mitologia… etc.] Nie wiem czy to rzeczywiście empatia. Raczej rewerencja, absolutna kurtuazja. Ogromna dyscyplina wizualna, minimalne środki, perfekcyjna artykulacja. Salon artystyczny, w którym pojęcia dokonują eleganckich trawersów [muszę podejść do Marylin i zamienić z nią słowo, ”nie robiła jeszcze dzisiaj kupy”] i trawestują się nawzajem. [Marylin w ogóle nie robiła kupy. Eteryczne, utkane z mgieł i westchnień heroiny literatury romantycznej nie jadły. Z krwi kości były dziewki folwarczne, byty fizjologiczne, ale już śliczna pokojóweczka miała w sobie coś ze sprytnego skrzata. A pasteryzowana, liofilizowana, podawana w bezpiecznym, jednorazowym opakowaniu próżniowym Marylin bez cukru i konserwantów to już zupełnie inna historia, jeden ze śladów fascynujących przeistoczeń, jakie przechodziły fundamentalne wyobrażenia kultury zachodniej].

Opozycje są klarownie przeciwstawione sobie, ale odniesienia już zdecydowanie zwrotne [nie wiemy, zaczynamy się zastanawiać, co jest mitem, co mitologią, nie wiemy kiedy i jak mitologia staje się przeciwieństwem mitu – i vice versa]. Myślenie opozycje – złe/dobre, czarne/białe – to myślenie automatyczne, najsilniej zakorzenione w naszych głowach. Co chwila dokonujemy wyborów: sól-cukier, kobieta-mężczyzna, jeden-zero.

„Empatia mitu do mitologii i vice versa” to dwa zdjęcia. Zdjęcie zdjęcia MM, oficjalnego, służbowego. Jednego z tych, które rozsyłano w odpowiedzi na listy od wielbicielek i wielbicieli aktorki. Obok wydruk PCV zdjęcia graffiti: „Wyznanie… na murze [które] mijałem codziennie, idąc na spacer z psem” [mail od Jarosława Kozłowskiego, 2.04.12]”. Format, sposób kadrowania, swoista malarskość powierzchni, wszystko to sprawiło, że w pierwszej chwili, z daleka, wzięłam wydruk za obraz. To, co zobaczyłam, było w moim wyobrażeniu malarskim renderingiem zdjęcia przedstawiającego maziajstwo na murze, wykonane dość swobodnie, byle jak smyrniętą smugą. Było którymś już, starannie skonceptualizowanym stopniem przekazu.

„Empatia Mao wobec narodu chińskiego i vice versa” to dwadzieścia osiem tysięcy maleńkich portretów Przewodniczącego i Ten Jeden w centrum. Wyświetla się jako pierwszy, kiedy googlować „Mao Zedong” w wyszukiwaniu grafiki. Wykorzystał go prawdopodobnie Warhol w swoich sitodrukach. Prawdopodobnie, bo nie ma to już żadnego znaczenia. To rzadka sytuacja, kiedy przedstawienie traci swój byt jednostkowy. Staje się powszechnikiem czy też obrazem generycznym, ogólnikiem umykającym wyosobnieniu – i jest to sytuacja najlepiej charakteryzująca kondycję totalitarną, kiedy wypowiedź przestaje być, w jej miejsce pojawia się coś w rodzaju absolutnie przezroczystego obrazu zastępczego, swoisty ikonoklazm zwielokrotniony w tysiącach egzemplarzy. „Nie będziesz miała przed oczami podobizny mojej”.

 

Galeria Sztuki Współczesnej ESTA
UL. Raciborska 8, 44-100 Gliwice | PON-PT 9:00-17:00
TEL 698-614-050 | EMAIL tadeusz.stapowicz@esta.com.pl