Jeszcze wschód słońca
W ramach weekendu Impulsu zapraszamy również na spotkanie z naszym wieloletnim przyjacielem, kolekcjonerem Tomaszem Tworkiem. Porozmawiamy z nim o jego kolekcji — początkach, rozwoju i dalszych planach — i postaramy się dać tym samym “impuls” do kolekcjonowania, szukając wartości sztuki poza sprowadzaniem jej do zwykłej inwestycji. Zapraszamy na wystawę „Jeszcze wschód słońca”, realizowaną w ramach pierwszej edycji nowej inicjatywy - Impuls Katowice.
Wystawa wpisuje się w szerszy projekt poświęcony polskiej neoawangardzie. Pytamy w nim, czy koncepcje rozwijane w latach 60. i 70. są już tylko częścią historii sztuki, czy nadal mają moc oddziaływania. „Jeszcze wschód słońca” pokazuje, że do niektórych intuicji tamtych artystek i artystów wracamy dziś inaczej, z doświadczeniem świata, który pozwala zobaczyć je wyraźniej.
W ramach weekendu Impulsu zapraszamy również na spotkanie z naszym wieloletnim przyjacielem, kolekcjonerem Tomaszem Tworkiem. Porozmawiamy z nim o jego kolekcji — początkach, rozwoju i dalszych planach — i postaramy się dać tym samym “impuls” do kolekcjonowania, szukając wartości sztuki poza sprowadzaniem jej do zwykłej inwestycji.
⸻
„Jeszcze wschód słońca”
Wernisaż: 19.06, godz. 19.00
Godziny otwarcia w ramach iMPULS Katowice:
20.06 / sobota / 12.00–19.00
21.06 / niedziela / 12.00–19.00
Spotkanie z kolekcjonerem Tomaszem Tworkiem:
21.06 / niedziela / godz. 16.00
Hotel Monopol, pasaż
ul. Dworcowa 5, Katowice
wejście od ul. Dyrekcyjnej
⸻
Wystawa jest o pejzażu i o tym, co zaczyna się dziać, kiedy spokojny widok przestaje być oczywisty. Pejzaż często kojarzy się z czymś neutralnym, dekoracyjnym i bezpiecznym, a przecież zawsze był uwikłany w relacje władzy. Jedne rzeczy wchodziły w kadr, inne zostawały poza nim. Ładny widok sprawiał, że ten podział wydawał się naturalny, choć wynikał z konkretnych stosunków pracy, własności i zysku. Pejzaż uczył patrzeć na ziemię jak na coś danego, a nie jak na coś ukształtowanego. Tutaj staje się miejscem pytań o pamięć, historię, napięcia i sposób patrzenia.
Punktem wyjścia wystawy jest obraz Zbigniewa Gostomskiego z 1991 roku. Gostomski nie namalował pejzażu. Bo pejzaż to nie widok, lecz nawyk patrzenia: zbiorowo wyuczony sposób, w jaki coś staje się obrazem. Pokazał za to pewien stan rzeczy: układ relacji, którego nie da się sprowadzić do prostego widoku. Ujawnił, że widzenie zawsze podlega jakiemuś porządkowi.
Osoby zaproszone do wystawy podejmują ten temat z dzisiejszej perspektywy. Dorastały w świecie, który obraz Gostomskiego zapowiadał: otwartym, mobilnym, połączonym. Dziś tworzą w czasie narastających kryzysów, gdy ten świat znów się zamyka. Stan rzeczy to nie tylko kategoria malarska: to też położenie, z którego się patrzy, i które kształtuje nasze doświadczenie przestrzeni. Każde z nich pokazuje, że konwencja pejzażu jest arbitralna.
Jakie znaczenie ma dzisiaj pejzaż?
w wystawie udział biorą:
Przemysław Czepurko
Łukasz Dziedzic
Zbigniew Gostomski
Julia Słonecka
Tom Swoboda
Błażej Worsztynowicz
Agata Żychlińska
kurator: Jacek Stapowicz
projekt identyfikacji: Łukasz Dziedzic
Wydarzenie odbywa się w ramach Impuls Katowice
Partnerem wydarzenia jest Hotel Monopol w Katowicach
_____
Jeszcze wschód słońca
Jacek Stapowicz
Wystawa pyta, czy można dziś wrócić do neoawangardowego myślenia o sztuce jako narzędziu poznania, krytyki i społecznego oddziaływania. Czy taki gest może nadal wpływać na sposób patrzenia, skoro szybko staje się częścią rynku, mediów i instytucji? Pejzaż staje się tu miejscem sprawdzenia tego napięcia.
Prezentowane obrazy są pejzażami, ale zarazem podważają samą konwencję tego gatunku. Pejzaż nigdy nie był tylko neutralnym widokiem. Uczy patrzeć na ziemię, niebo i horyzont w określony sposób. Porządkuje przestrzeń i podpowiada, jakie miejsce zajmujemy wobec tego, co widzimy.
John Berger pokazał że patrzenie jest aktem politycznym. W malarstwie pejzażowym piękny widok często zasłaniał pracę ludzi, własność ziemi i relacje władzy. Natura wydawała się spokojna i oczywista, choć obraz pokazywał świat z konkretnego miejsca i z konkretnej perspektywy. Pejzaż nie tylko przedstawiał krajobraz, ale także decydował, co zostaje pokazane, a co znika poza kadrem.
Osoby zaproszone do wystawy używają języka pejzażu: ziemi, nieba, horyzontu, światła i przestrzeni. Nie robią tego jednak po to, by potwierdzić znany porządek widzenia. Interesuje je raczej to, jak pejzaż działa: co pozwala zobaczyć, co zasłania i jakie założenia wprowadza do obrazu. Pod pozorem oczywistości ujawniają się tu napięcia związane z pamięcią, historią, przemocą i spojrzeniem.
Punktem wyjścia wystawy jest obraz Jeszcze wschód słońca Zbigniewa Gostomskiego z 1991 roku. Praca należy do kluczowego obszaru twórczości artysty, w którym rozwijał on konsekwentną koncepcję obrazu jako „stanu rzeczy". W rozumieniu Gostomskiego obraz jest układem relacji między formą, kolorem i przestrzenią, który porządkuje sposób widzenia.
U Gostomskiego obraz przestaje być odwzorowaniem rzeczywistości. Ujawnia natomiast, że widzenie zawsze podlega jakiemuś porządkowi. Forma, kolor i przestrzeń tworzą ten porządek, budują napięcie i wpływają na to, jak patrzymy. W tym sensie gest artystyczny staje się gestem poznawczym. Nie chodzi tylko o to, co obraz pokazuje, ale o to, jak kieruje naszym spojrzeniem. Sztuka nie opisuje świata z zewnątrz. Wpływa na to, co widzimy i jak rozumiemy rzeczywistość.
Gostomski zobaczył wschód słońca z okna samolotu. Zapamiętał układ światła i ciemności, a później przeniósł go na obraz. Ten prosty moment widzenia miał jednak konkretne historyczne tło. Obraz powstał w 1991 roku, w czasie wielkiej zmiany politycznej. Granice, które przez dekady pozostawały zamknięte, właśnie się otwierały. Zmieniał się porządek Europy, a wraz z nim możliwości podróży, kontaktu i uczestnictwa w międzynarodowym obiegu sztuki.
Osoby zaproszone do wystawy dorastały właśnie w tym czasie. Należą do pokolenia, które mogło swobodniej funkcjonować w globalnym świecie sztuki. Dziś tworzą jednak w innej sytuacji. Europa, która po 1989 roku wydawała się projektem otwartym, ponownie się zamyka. Granice znów stają się twarde. Migracje, wojny, kryzysy i wykluczenia coraz mocniej kształtują krajobraz, w którym żyjemy. Dziś pojęcie „stanu rzeczy" można odczytać szerzej, oznacza także konkretną sytuację historyczną, polityczną i społeczną, w której powstaje obraz i w której na niego patrzymy. W tym kontekście zdanie Gostomskiego: „Świat może być pomyślany jako układ stanów rzeczy" nabiera nowego znaczenia. Obraz powstaje zawsze w takim układzie i jest częścią warunków, które wpływają na to, jak go widzimy.
Wystawa Jeszcze wschód słońca pyta więc o to, co dziś może znaczyć pejzaż. Nie jako neutralny widok, ale jako obraz, w którym zbiegają się pamięć, historia, polityka i sposób patrzenia. Obraz, świat i widzenie tworzą tu jedną sieć relacji. To właśnie te zależności wystawa próbuje wydobyć i uczynić widzialnymi.
