Podczas tegorocznej edycji pokazujemy dwóch artystów i jedną artystkę: Andrzeja Dłużniewskiego, Łukasza Dziedzica i Julię Słonecką, których łączy pytanie o pamięć. Zestawiamy pracę klasyka polskiej sztuki konceptualnej z pracami artystów młodszego pokolenia. Takie sąsiedztwo ujawnia, że pytania postawione czterdzieści lat temu nie zostały zamknięte, lecz są dziś podejmowane na nowo. Wspólny jest w nich sposób, w jaki artyści traktują pamięć: nie jako zasób, do którego się sięga, lecz jako konstrukcję, którą się wytwarza, a nie odtwarza. Pamięć nie działa jak archiwum. Rzadko mamy do niej bezpośredni dostęp, raczej do fragmentu, nigdy do całości. Docieramy do niej przez rzeczy zużyte, uszkodzone albo wyrwane z kontekstu, przez zdjęcia i opowieści z lukami, przez obrazy, które ktoś wcześniej przetworzył i sformatował.

Andrzej Dłużniewski
Postęp w archeologii
technika mieszana
49x69 cm
1986
Postęp w archeologii to cykl rozwijany przez Dłużniewskiego od początku lat 80. Artysta stosuje w nim procedurę archeologiczną do materiału współczesnego: gromadzi okruchy przedmiotów codziennego użytku, mocuje je na planszach jak eksponaty w gablocie i opatruje jednakowym, drukowanym podpisem. Podpis nie identyfikuje znaleziska ani go nie opisuje.
W tej pracy znaleziskiem jest fragment tablicy rejestracyjnej. Numer jest niepełny i nie odsyła już do żadnego pojazdu. Obok, w miejscu, gdzie ilustracja archeologiczna umieszcza rekonstrukcję całości, Dłużniewski rysuje przewrócony szlaban. Rysunek niczego nie rekonstruuje, jest drugim znaleziskiem, wprowadzonym innym medium.

Łukasz Dziedzic
BLCKBX / Government and Politics
obiekt [papier, obiekt znaleziony, stal, lakier]
24x10x10 cm cm
2025-26
Punktem wyjścia w serii BLCKBX jest post-pamięć — przeszłość wracająca przez rzeczy, zdjęcia, resztki archiwum, rodzinne przekazy i luki w przekazie. Materiał nie jest tu neutralny: niesie ślad czyjegoś życia, ale bez gwarancji, że da się go przełożyć na spójną opowieść. Obiekt działa jak kondensator takiej pamięci — przechowuje napięcie między tym, co odziedziczone, a tym, co dopowiadane, i ujawnia przemoc narracji, która próbuje z materiału zrobić historię na siłę. Czarny, matowy lakier nie upiększa, lecz zamyka i unifikuje: to, co osobiste, zostaje jednocześnie wystawione i ukryte.

Julia Słonecka
Habitat
olej/płótno
160x130 cm
2024
Słonecka podejmuje w tym cyklu problem współczesnej konstrukcji habitatu i hybrydyzacji zachodzącej między tym, co realne, a tym, co wyobrażone. Interesuje ją przede wszystkim zmieniająca się percepcja i wynikający z niej sposób uczestnictwa w rzeczywistości. Punktem wyjścia są powierzchnie, na których natura została już raz przedstawiona: osiemnasto- i dziewiętnastowieczne wzory tkanin, którymi ocieplano wnętrza dosłownie i nastrojowo, oraz fototapety z lat dziewięćdziesiątych, obiecujące egzotykę wówczas niedostępną. Malując te motywy, Słonecka przygląda się temu, co zostało z natury po kolejnych przetworzeniach: po wzorze, po druku, po ekranie. Farba przywraca naturze fizyczną obecność. Obraz trzeba zobaczyć z bliska, żeby dostrzec strukturę, której reprodukcja nie oddaje. Malarstwo jest tu próbą odzyskania czegoś z dzikości, którą natura traciła na każdym z tych etapów. Cykl lokuje się w pęknięciu między wykalkulowaną strukturą nowoczesności a tęsknotą za korzeniami, którą zaspokajamy powidokami natury, obrazami zapamiętanymi nie z doświadczenia, lecz z cudzych przedstawień.
